piątek, 30 sierpnia 2013

Bydgoskie sklepowe odkrycia

Hej,

dziś wpis głownie dla Bydgoszczanek i mieszkanek okolic. Otóż zawsze narzekałam, że w Bydgoszczy nie ma żadnego fajnego sklepu z olejami, rosyjskimi kosmetykami itp. W środę szłam sobie ulicą Długą i zobaczyłam coś co mnie zaciekawiło - Muzeum Mydła i Historii Brudu :D. Wiedziałam, że muszę tam wejść. W środku mnóstwo mydeł, ręcznie robionych oczywiście. W formie kostek, bloków, babeczek, ciasteczek, z dodatkami, peelingujące - cuda wianki :) Ceny przyzwoite. Co mnie bardzo ucieszyło, to fakt, że znajdziemy tam prawdziwe marsylskie, marokańskie  i czarne mydło oraz Aleppo :) W końcu kupię i w nosie mam to, że nie miałam nic kupować - takie odkrycie trzeba odpowiednio uhonorować :) Jeśli wejdziecie na stronę to zobaczycie ofertę, ale na miejscu jest zdecydowanie więcej. Zabieram tam mojego TŻ :)

Idąc dalej ulicą Długa weszłam w Batorego - a tam kolejny sklep Manufaktura Kosmetyków Naturalnych :) O nim już wiedziałam wcześniej i nawet byłam w środku. Szeroki wybór olejków - najróżniejszych - do tego glinki, mydła, bio szampony, odżywki - warto się przejść jeśli ktoś pragnie np oleju z pestek arbuza :) ceny bardzo zróżnicowane, ale plus taki, że odpadną mi koszty przesyłki.


Szukając informacji w internecie znalazłam, że sklep stacjonarny jest na ulicy Śniadeckich i tam z pewnością się wybiorę  (pewnie jest większy :D). Napisałam @ o dostępność produktu i odpisali mi, ze JEDYNY ich sklep jest właśnie na ulicy Śniadeckich. Od początku bieżącego roku nie współpracują z punktem sprzedaży o na Batorego - czyli mamy dodatkowy sklep :).

I na końcu Stara Mydlarnia z pięknymi świecami i jak nazwa wskazuje mydłami :). Lubie tam wchodzić i oglądać. Znajdziemy też tam olejki (jojoba, argan itp), serum np. z wit. C, płyny do kąpieli, sole, kule i olejki eteryczne. Sklep znajduje się na ulicy Batorego 1 i Dworcowej 3.

Jeszcze jeden sklep zielarski (w Bydgoszczy mamy ich hmm...może z 5, a przynajmniej o istnieniu tylu wiem), ale ten już kilkukrotnie odwiedziłam. Zdrowe Życie - sklep zielarsko-medyczny znajduje się na ulicy Polanka 38. W swojej ofercie ma Biovaxy - te ma le i te większe opakowania, zioła (kozieradka i tam na mnie nie patrzą jak na wariatkę ,gdy o to proszę;) ), oleje (migdałowy, makowy, konopny, z pestek moreli, kokosowy etc.). Ceny znośne, ponieważ nie będę płacić za dostawę i mam od ręki.

____________________________________________________________________________________

Czy macie swoje ulubione sklepy na miejscu czy zamawiacie przez internet? Są tu jakieś Bydgoszczanki, albo dziewczyny z okolicy?  

Pozdrawiam
A.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Jak zużyć kosmetyczny bubel: Biosilk

Hej,

o tym jak zużyć nielubianą maskę czy odżywkę jest mnóstwo postów: do golenia nóg, jako pierwsze O,  do mycia włosów, jako balsam po myciu, czy jako awaryjny zmiękczacz do tkanin (rozcieńczony płyn do płukania). Szampon świetnie nadaje się do mycia pędzli, podłogi lub naczyń.

A co z jedwabiem, albo 'jedwabiem'. Biosilk byłby świetny gdyby nie alkohol w składzie, który zamiast chronić włosy wysusza je i naraża na uszkodzenia. Na początku włosomaniactwa kupiłam ze 3 w Rossmannie "bo była promocja, a włosy trzeba zabezpieczać". Dopiero pozniej doczytałam, że ten 'jedwab' to zło wcielone i bardziej szkodzi niż pomaga. I tak sobie 2 buteleczki stały do dzisiejszej kąpieli.


  • pól buteleczki (no może mniej) wlałam do ciepłej wody - Biosilk całkiem ładnie pachnie, więc było to miłe urozmaicenie
  • dodatkowo po wyjściu z wanny czułam poślizg na mojej skórze, jak po oliwce czy balsamie.
  • dodałam trochę do miski z wodą, żeby wymoczyć stopy - też ten poślizg :)
  • wtarłam odrobinę w pięty - ślizgały się po całej misce, a po wyjęciu były pokryte delikatnym filmem.
No i właśnie w ten sposób zużyje cały zapas Biosilku :)

___________________________________________________________________________________

Macie jakieś sprawdzone patenty na kosmetyczne buble inne niż te, które wszyscy znamy? A może właśnie na Biosilk?

Pozdrawiam
A.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Aloes i oleje, czyli coś, co tygrysy lubią najbardziej. A i u Kascysko na bogato - 2 konkursy

Hej hej,

Moje włosiska kochają aloes w każdej postaci. Dociążone emolientowo też lubią być, zauważyłam, że jest im lepiej, kiedy jest im ciężko. Nie mogłam nie wziąć udziału w konkursie u Blondregeneracji. Zdążyłam rzutem na taśmę, bo konkurs jest do północy. :)

Życzę wszystkim szczęścia w konkursie, a tym co nie wiedzą niech się jeszcze zgłoszą - macie niecałe 2 godziny.

Kolejną kochaną blogerką, która uwielbia wydawać pieniądze na swoje obserwatorki (<3) jest Kascysko.  ta firma zawsze mnie interesowała, ale bariera cenowa była nie do przeskoczenia jak na studencką kieszeń. A tu taka surprise :) Wybrałam zestaw nr 1 ze względu na krem do rąk, którego cudowny zapach już czuje na sobie :)


Pozdrawiam
A.



sobota, 24 sierpnia 2013

Yves Rocher, czyli małe zakupy

Cześć dziewczyny,

dziś szybciutko o moich włosowych nabytkach z tytułowego sklepu - Yves Rocher. Jak pewnie cześć z Was już wie ostatnio była niezła promocja (-50% od zakupów za 149zł). Stwierdziłam, że jestem wydać w stanie 75 zł na kosmetyki, szczególnie, że zawsze coś mnie interesowało, ale bez promocji nie kupię. I już sobie 'zapakowałam' koszyk, po czym patrze, że promocja obejmuje tylko nieprzecenione produkty, a mnie w 70% interesowały właśnie te przecenione. Z małym żalem wyłączyłam stronę. Przypomniało mi się jednak, że w galerii, w której pracuję jest sklep stacjonarny i następnego dnia wybrałam się na zakupy. Oto co dostałam:




2 odżywki (jedna z olejkiem jojoba - odbudowująca, a druga z owsem - jedwabista), a przy założeniu karty stałego klienta zestaw próbek, rabatów i torbę eco (wydają 1 raz taką torbę na zakupy i później nie wydają foliowych reklamówek). Szkoda, że maski nie miały składu na opakowaniu, bo nie miałam czasu szukać w internecie na telefonie. Jestem ciekawa jak się spiszą. Olejków podobno nie jest za wiele ze względu na to, że są po Behentrimonium Chloride, a jego maksymalne dopuszczalne stężenie to 0,1%. Może placebo zadziała, a może faktycznie odżywki. Nie mam wielkich oczekiwań (nie lubię odżywek, a te będę traktować jak maski), ale za 9,90 zł sztuka (w przecenie) grzechem byłoby nie kupić :D

Zastanawiałam się też nad olejkiem i płukanką, ale to może innym razem. Lubię swoją płukankę octową, a cena malinowej do jej pojemności mnie przeraża. Podobnie z olejkiem - może i skuteczny ale na początku mamy słonecznikowy, którego jeszcze nie testowałam solo (wolę wydać 7zł na litr oleju niż w ciemno 27zł za tak małą pojemność). Nie wiem kiedy będzie recenzja. Obecnie testuje Biovaxa z olejami w różnych konfiguracjach :)

_____________________________________________________________________________________

A czy wy miałyście produkty z Yves Rocher? Polecacie coś? A może testowałyście już te odżywki?

Pozdrawiam
A.

piątek, 23 sierpnia 2013

Co robię kiedy powinnam pisać posty, a mnie nie ma?

Cześć,

dziś krótko o tym co chciałabym robić częściej i dlaczego nie mogę :( Nie sądziłam, że blogowanie tak mnie wciągnie. Najpierw zaczęło się od czytania bloga, później komentowanie i szukanie kolejnych blogowych perełek i spędzanie upojnych (jak dla mnie) godzin przed laptopem z mina <wow ta to ma pomysły>. W końcu założenie własnego bloga - dla mnie odskocznia od rzeczywistości, bo idę do świata, w którym nikt mi nie mówi, że to co robię jest nienormalne (olejejowanie, 5000masek, itd.) Uwielbiam czytać wasze Wpisy, chętnie je komentuje. Sama lubię pisać, chociaż jestem jeszcze takim włosowym świeżakiem, że czasem mi wstyd, że tylu rzeczy nie znam (zawsze miałam trochę za duże, nierealne ambicje). Od was uczę się wielu nowych rzeczy i bardzo Wam dziękuję ;) Cieszę się z każdego komentarza (dowód, że ktoś te wypociny czyta:) ).

Ale do rzeczy. Chciałabym pisać zdecydowanie więcej, ale nie mogę, ponieważ...

  • pracuję w branży gastronomicznej (w bardzo popularnej sieci fast-food). Miłe jest to, że lubię swoją pracę, ale niestety praca w różnych godzinach (czasem na rano, a czasem na 16, a czasem na jeszcze inną i jeszcze dojazdy) nie pozwala mi się skoncentrować na pisaniu i zrobieniu czegokolwiek innego poza jedzeniem i spaniem. Podziwiam ludzi pracujących na 3 zmiany. W roku szkolnym to się zmieni. Wyliczyłam sobie, że nie będę potrzebować aż tylu godzin, żeby zarobić sobie na te wszystkie szampony i maseczki :), więc w czasie, kiedy powinnam być bardziej zajęta postów powinno być więcej :)
  • po pracy zdarza mi się odpoczywać :) Sama najchętniej robiłabym to z olejem na włosach przeglądając Wasze blogi lub samemu coś skrobiąc, ale mój TŻ też się upomina o czas dla niego, więc oglądamy filmy i seriale (mnóstwo), chodzimy do kina, oglądamy TV, gramy na konsoli, jeździmy na rowerach, chodzimy na spacery i spontanicznie robimy ogniska:) Robimy pewnie jeszcze mnóstwo innych głupich rzeczy, ale nic mi nie przychodzi do głowy.

 

  •  mam 3 kocury (na zdjęciu tylko 2, jest jeszcze Czarny, bo te na zdjęciu nazywają sie (nigdy na to byście nie wpadły :P) Biały i Szary) , psa (już widzieliście :)) i  TŻ - a mężczyźni potrzebują dużo uwagi :)
 
  • czasem w domu wypadałoby coś posprzątać, ugotować, zrobić zakupy ;/
  • mamy też wąskie grono znajomych, z którymi też wypadałoby czasem się spotkać :)
Zawsze sadziłam, że jestem osobą zorganizowaną, ale jak widać nie mam czasu na własną pasję.

____________________________________________________________________________________

Macie jakieś organizacyjne patenty? Chciałabym umieć krócej spać, ale ja lubię łóżko. wstawanie z własnej woli o 7 byłoby fajne, bo wiem, że spiąc do 10 tracę tylko czas i dzień.

Pozdrawiam
A.

środa, 21 sierpnia 2013

Dieta + udział w konkursach :D



Cześć,

piszę ten tekst już 2 raz - najpierw nie chciał się opublikować to nacisnełamsobie ctrl+c i miało się skopiować a tu co?Niepodzianka;/ sidziedziałam z dobrą godzinę więc jestem zła. Miałam teraz czytać blogi, a niestety znowu będe pisać.

dziś wpis włosowo-niewłosowy. Dieta - coś co wiele kobiet robi raz w miesiacu i wtrzymuje tydzień, to coś, czego mój TŻ nienawidzi, ale wie że trzeba (chociaż jedzenie jest takie pyszne, szczególnie moje ciasta, naleśniki po meksykańsku, cannelloni, lody, ciastka, cukierki itd).

Zrobiłam Sobie miesięczny test przy okazji brania udziału w akcji Anwen "Miesiąc Zdrowej Diety".
Cele akcji proste i w swej prostocie piękne:


1. Każda z uczestniczek każdego dnia zje przynajmniej jedną porcję świeżych owoców.
2. Każdego dnia zje również przynajmniej dwie porcje surowych warzyw. 
3. Będzie codziennie piła wodę mineralną (nie wyznaczam Wam ile :) ).
4. Przynajmniej raz w tygodniu będzie jadła rybę (wegetarianki mogą oczywiście  zastąpić ją innym wartościowym białkiem).
5. Słodycze i niezdrowe przekąski zastąpi tymi zdrowymi (orzechy, nasiona, suszone czy świeże owoce).
 
A jak to było z realizacją i jak jest teraz?

Ad.1. Sezon owocowy był bardzo łaskawy, więc z tym punktem nie było problemu. Były dni kiedy jadłam tylko owoce, ale były też takie, kiedy nie zjadłam żadnego. Generalnie w przeliczeniu na oko wychodzi, że spokojnie jedną porcję jadłam. Obecnie mam gorszy dostęp do owoców sezonowych, więc i z jedzeniem owoców jest gorzej, ale w końcu wyszły śliwki ;)

Ad.2. Warzyw surowych jako tako nie jadam. Jest tylko kilka, które w zasadzie lubię. Jem surówkę na białej kapuście z dodatkami, ogórki na kanapki i w mizerii, pomidory pod każdą postacią, czosnek, cebula. Nowalijki jem wiosną, a to wiosna nie była. Myślę, że jadłam 1 porcję dziennie, a nie 2. Ale problem w tym, że nie wiem ile to porcja. Dla jednych ta dowolność interpretacji to świetna wiadomość  dla innych przekleństwo - najchętniej wszystko miałabym wymierzone jak lekarstwa. Teraz też jem 1 porcję i dobrze mi z tym.

Ad.3.Woda stała się moja miłością odkąd wzięłam udział w akcji Anwen. Wcześniej piłam 3 szklanki dziennie do posiłków. Ta akcja miała mnie nauczyć pić wodę i nauczyła. Myślę, że podczas akcji piłam ok 1 litra wody mineralnej, a resztę uzupełniałam np. kompotem. Jednak bez dodatkowej pomocy podczas 15 dni z wodą i Miesiąca zdrowej Diety się nie obyło. Żeby pić wodę muszę mieć jej zapas (obecnie Saguaro z Lidla, za smak i cenę). Muszę też mieć przypomnienie w telefonie. Świetnie sprawdziła się aplikacja HYDRO. Oblicza ona nasze teoretyczne zapotrzebowanie ze względu na wiek, płeć i chyba wagę, dodatkowo można zwiększyć ilość wody jeśli wybierzemy opcję aktywny dzień albo słoneczny dzień (lub obie). Przypomnienia ustawiamy sami na odpowiednia dla nas godziny i po wypiciu klikamy na ikonkę kieliszka, szklanki, kubka czy butelki - ile objętościowo wypiliśmy. Staram się wypijać ok 1,5litra płynów dziennie i zdecydowanie lepiej się z tym czuję. Poprawiła mi się cera, cały organizm się cieszy. Nie muszę już wstawać 15 razy w ciągu nicy po picie i przede wszystkim nie budzę się już w nocy za niewiadomojaka potrzebą (teraz wiem, że to było pragnienie)

Ad.4.Ja i ryba - to nie jest najlepsze połączenie. Ryb jem w święta Bożonarodzeniowe i może jeszcze okazjonalnie  w ciągu roku. Jakieś 5-7razy. Za to inne pełnowartościowe białko jem chętnie. Mianowicie jajka, świeże, prosto od kury. Mogę jeść 3-5razy w tygodniu. Jem kiedy tylko mam ochotę pod rożną postacią. Białko mam w normie i cholesterol też (w końcu odwołali to kłamstwo, że jajka to zło).
 
Ad.5. Nie lubię suszonych przekąsek. W sezonie owocowym było mi łatwiej, wystarczało mi słodkiego z owoców. Jadłam też czasem ciasto - w końcu je upiekłam to chyba kawałek mogę. Niestety ze względu na pracę zdarza mi się częściej jest obiady na mieście, ale wtedy staram się wybierać mniejsze zło, czyli grillowana pierś czy rezygnacja z  sosów. Słone przekąski też czasem jem, bo lubię - ale za to nie jem wcale czekolady :). Zimą jest trudniej ze świeżymi owocami, bo nie lubię tych ze sklepów (mandarynki i pomarańcze na święta to wyjątek). Jabłka, które nazbieram jesienią mogą nie przetrwać całej zimy, a ja i tak najbardziej lubię z nich sok. Dodatkowo popsuła się w domu sokowirówka (miała ze 30 lat - więcej niż ja), więc muszę się zmobilizować do zakupu nowej.

Jak to się ma do włosów, skóry i paznokci?
Włosy nie urosły szybciej nawet o 1mm, szkoda, ale mam inne preparaty na wzrost. Cera mi się poprawiła, ale to głownie zasługa wody, a paznokcie od zawsze mam kiepskie. Od włosomaniactwa troszkę się poprawiły, wzmocniły, ale nadal mam łamliwe i rozdwajające się.

Podsumowując:

akcja na +, aczkolwiek nie zrealizowałam do końca jej celów - udoskonaliłam ja pod siebie, pod moje upodobania, możliwości i chęci. Okazało się, że nia miałam problemów z takimi wymaganiami i moja dieta nie jest taka zła. Pewnie ktoś m powie, że powinnam jeść więcej warzyw i owoców, ale ja po prostu nie mam ochoty na więcej. Woda okazała się moim przełomem i rozwiązaniem wielu problemów. Nie zrezygnuję do końca z jedzeniowych grzeszków (ograniczę), bo je lubię i one nadają życiu innego, zakazanego smaku :)

___________________________________________________________________________

A Wy widzicie efekty diety poza waga? Jesteście na diecie? Potraficie wytrwać? Jak wasze włosy na diecie?

Pozdrawiam
A.
 
 
A Teraz konkursy:):):):) Biorę udział w losowaniach u:
 

Zachęcam do udziału, bo każdy znajdzie coś dla siebie. Niskoporowate i wysokoporowate włosy, te co lubią aloes, kokos, nawilżanie czy emolienty. Znajdzie się coś na porost i na podcięcie niesfornych końcówek.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Haul rossmanowy - większy

Hej,

wpis, a raczej dowody zakupów, dzięki którym kiedyś przez kochaną Kasię zbankrutuje. Weszłam jakiś czas temu do Rossmanna tylko po krem dla TŻa, a wyszłam z.....



1. L’Oréal, Men Expert, krem PUR&MATT - mój Kochany zapragnął pielęgnować twarz bardziej niż ją myjąc i goląc, więc zaproponował mu krem, podałam kilka propozycji i wybrał ten. 50ml/ok 30zł Pięknie pachnie, delikatnie ale męsko, wchłania się szybko, ma fajną konsystencje, jest efekt delikatnego zmatowienia, ale nawilżenie z alkoholem  w składzie średnio widzę - do tego polecę mu zwykły, niebieski Nivea. Następny będzie tańszy, żeby zobaczyć, czy nie przepłacam :D.

2. Isana, Hair,Styling Gel Power - klasyczny już żel do włosów pomarańczowy bez alkoholu, Kasia poleciła i się zakochałam w nim tak jak ona :) Mój KWC. Kupiłam na zapas, bo widziałam już straszne opakowania z nowym składem i alkoholem w składzie. No po co oni zmieniają dobre produkty po co??? 150ml/ ok 8,50zł.

3. Joanna, Styling Effect, żel gumowy, megamocny - bo bez alkoholu z polecenia Kasi :) 150ml/ok 9zł, czeka na testy.

4. Joanna, Styling Effect, żel elastyczny, megamocny - bo bez alkoholu z polecenia Kasi :) 150ml/ok 9zł, czeka na testy.

5. Joanna, Styling Effect, żel mrożący, ekstramocny - bo bez alkoholu z polecenia Kasi :) 150ml/ok 9zł, czeka na testy.

6. Pachnąca szafa, pachnąca saszetka zapachowa o zapachu zakręconej poziomki - pachnie przepięknie!! Kupiłam do szafki w pracy i mam najładniej pachnącą szafkę na świecie - tak owocowo :) 1szt/ok 3zł - kupię też inne :)

7. Nivea, Odżywczy balsam do ciała pod prysznic z olejkiem migdałowym do skóry suchej - no nie bijcie już, po prostu wrzuciłam do koszyka zaślepiona w szale zakupów - na skład zerknęłam i to był błąd - powinnam zrobić to dokładniej to bym wiedziała, że przez warstwę wosku i parafiny nic się już nie przebije :P no i ten dostał TŻ, żebyśmy szybciej to coś, czego nie można nazwać balsamem nawilżającym zużyli. W przecenie jakieś 250ml/13zł - nie kupię już nigdy.

8. Nivea, Nawilżający balsam do ciała pod prysznic z minerałami morskimi do skóry normalnej i suchej - to samo co wyżej - tego używam ja. Miły dodatek ale nie jako balsam - raczej coś przed awaryjnym wyjściem, jak suchy szampon. W przecenie jakieś 250ml/13zł - nie kupię już nigdy, wyrzucone pieniądze.

___________________________________________________________________________

A wy miałyście coś z tej listy? A może macie coś jeszcze godnego polecenia? 

P.S. Umyłam włosy szamponem z SLES, poczułam jakieś kłaczki, których nie byłabym w stanie wyciągnąć ręką nie szarpiąc, więc nałożyłam odżywkę na 20sek dla poślizgu. Po umyciu wyjęłam kępę włosów z 'kratki antyzapychającej odpływ" i policzyłam je. 250sztuk. Monstrualny kłak!! Jest to zdecydowanie za dużo. Tyle traciłam przy peelingu skóry głowy. Daje sobie tydzień  na normalizacje - jeśli wyniki będą podobne zacznę akcję STOP WYPADANIU WŁOSÓW! Normalnie chce mi się ryczeć. A do tego dziś wypadło mi do godziny 12.00 (przy przeciągnięciu palcami przez włosy) kolejne 50. 300 włosów w ciągu 2,5dnia :(

Pozdrawiam
A.